Szare Twarze

Szare Twarze – Don Bastek

Dziś w nocy, wróciwszy z jeszcze niezakończonego pleneru w Sandomierzu, którego „kustoszem” był Leszek Kowalski, postanowiłem w końcu napisać post o naszym ulubionym fotofetyszyście…


Don Bastku, który dołącza tym samym do grona szarych twarzy. Nie będę się za mocno rozpisywał kim jest Bastek. Większość z Was doskonale go zna. Jak sam o sobie pisze to „wielbiciel kobiecych stop […] budujący własny świat fetyszy […] inpirując się estetyką kiczu, fashion, pop-kulturą, pornografią oraz kinem kategorii B”.

Dobrze wiem jak lubicie oglądać zabawy jego modelek przed obiektywem. Stopy (czyste i ubrudzone), pupy, piersi, majtki, rajstopy, gorsety, pejcze, klapsy, rozlane mleko. Długo by wymieniać. Na samą myśl facetowi nóż otwiera się w kieszeni… (że pokrętnie i przewrotnie użyję jednego z naszych ulubionych polskich związków frazeologicznych).

Z Don Bastkiem spotkaliśmy się w Warszawie, przy okazji zdjęć z Tomkiem Always De Sun i Michalem Buddabar. Było miło i nie obyło się bez prezentów, ale o nich na końcu. To, o czym jeszcze chciałbym napisać to fakt, że nasze spotkanie stało pod znakiem zapytania do ostatniej chwili, a to za sprawą nowego członka Don Bastkowej rodziny, która na dniach miała się powiększyć. To był maj, a teraz mamy listopad. Kilka skomplikowanych kalkulacji przeprowadzonych w pamięci daje wynik ok. pół roku. Pogratulować pociechy! 🙂

Jeśli chodzi o pomysł na zdjęcia Don Bastka, pojawił się on niemal natychmiast. Co, ze względu na charakterystyczny kierunek jego fotopoczynań nie było wcale trudne. Przy pierwszej naszej rozmowie telefonicznej oznajmiłem, iż będziemy potrzebować jednej z jego modelek…

Z Don Bastkiem przyjechała urocza Grażynka, która – jak powiedziała Szarareneta – „mogłaby tymi stopkami grać na fortepianie”. I skłamałbym gdybym napisał, że uważam inaczej.

fot. Adrian Błachut

Po raz kolejny niezmiernie żałuję, że szarotwarzowy projekt nie istnieje w kolorze, ponieważ czerwone paznokcie wprost idealnie komponują się z czerwoną ścianą w tle. Ah, cóż zrobić. Prodżekt is prodżekt jak powiedziałaby jedna pani wielbiąca anglomakaronizmy.


Dumnie pochwalić się mogę, iż nie tylko ja miałem okazję sfotografować Dona, ale i on mnie 😉

fot. Don Bastek
fot. Don Bastek

Tutaj ja i Szara z prezentami od Don Bastka. DVD pt. „Złe mięso” wyreżyserowane przez naszego ulubionego fetyszystę!To tyle na dziś. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc, a Bastkowi za chęć udziału w moim szarym przedsięwzięciu. Życzę dobrej nocy i tradycyjne……hawk!