Felieton

NETIA, TY KURWO!

Mam internet z Netii. Ba, w sumie to mam dwa internety, dwa telefony stacjonarne, a do niedawna nawet i telewizję! Od kilku lat ta spierdolona korporacja ssie złotówki z mojego portfela. Wydawać by się mogło, że jesteśmy partnerami, że mogłem zaufać, a moja lojalność będzie nagrodzona. Taki chuj!



W połowie listopada 2011 puka do mych drzwi sprzedawca Netii. Już w progu uprzedzam dziewczynę, że 2 miesiące wcześniej jej chujooki pracodawca najpierw podpisał ze mną umowę twierdząc, że internet będzie hulał za kilka dni, po czym wypowiedział ją po półtorej miesiąca i milionie moich telefonów, „bo nie ma wolnych slotów w centrali”. Dziewczyna miło się uśmiecha zapewniając, że chce zaoferować mi internet w innej technologii, vDSL i że wszystko będzie śmigać po tygodniu, a cały pakiet to tylko 99zł. Dziewcze jest dość przekonywujące, więc zapraszam do środka. Na moment kurwa opuszczam gardę, żeby za jakiś czas dostać chujem w oko.

Panienka pokazuje mi umowę i warunki oferty, kusi tajemniczym skrótem vDSL i netem o prędkości 30MB/sek. Czytam, zastanawiam się. Nauczony kilkoma wcześniejszymi bezmydlanymi wyruchaniami mnie  pytam pięć razy czy na pewno internet z telefonem i jakąś tam telewizją ma kosztować 99zł (pierwszy miesiąc za 1zł), bo tutaj jest napisane, że promocja trwa do 31 grudnia 2011? „Oczywiście, taka właśnie jest promocja” przekonuje dziewczyna. „Aha, czyli jeśli podpiszę w czasie trwania promocji, później korzystam z jej warunków” pomyślałem jak ten głupi chuj. Dziewcze oczywiście przytaknęło kolejne 7 razy i w sumie jakoś tak naiwnie pomyślałem, że przecież nie będzie mnie kłamać w żywe kurwa oczy. Podpisuję umowę i czekam bity miesiąc na aktywację, bo jednak za tydzień się nie dało, bo chuj wie dlaczego. Kolejne milion telefonów i w końcu, z łaską, ok 20 grudnia przyjeżdżają monterzy i włączają mi net, a ja triumfalnie włażę na fejsa ze swojego własnego PC’ta! It’s pięknie kurwa! 
 

Jakież było moje zdumienie kiedy pod koniec lutego loguję się na stronie jebanej kurwokorporacji, a tam mam 2 faktury na łącznie 3 stówki, a kolejna jest w drodze! Jakaś telewizja za 80zł, a ja przecież nawet nie mam telewizora. „Ale co się stało?” pomyślałem i od razu wykręciłem numer infolinii. Przy okazji dotarło do mnie, że w ciągu ostatniego pół roku wybierałem go częściej, niż numery 80% populacji całej mojej rodziny.

Co się okazało? Miła przekonywująca dziewczyna wepchnęła mi promocje, która JEDNAK wygasała 31 grudnia, czyli 10 dni po tym kiedy w ogóle całe to chujstwo zaczęło mi działać. „Ale zaraz, przecież ta dziewczyna mówiła, że 99zł. Mam nawet notatkę na umowie sporządzoną przez nią, gdzie jak chuj stoi 99zł. Inaczej nie podpisałbym…” bełkocę do słuchawki, na co niemal szyderczym tonem dostaję odpowiedź, że przecież podpisałem umowę na takich warunkach i chyba ją czytałem? „No podpisałem, no czytałem, ale oszukali kurwa! Banda decydentów!! Co robić..? pytam „Płać i płacz” tym razem niemal kojąco odpowiada słuchawka. „Kuuuuurwa! Dajcie mi przeciwnika!” zawyłem przez zaciśnięte zęby…

Zaraz, spokojnie. Przecież jestem dorosłym chłopcem w cywilizowanym kraju. „Napiszę reklamację” myślę sobie. Opiszę całą sytuację, wymienię sprzedawcę z imienia i nazwiska, bo przecież mam go na umowie, dołączę skan notatki podsumowującej. Może panienka dostanie zjebe, a może w ogóle ją zwolnią w pizdu, a ja dostanę korektę faktur, przeprosiny i paczkę jeszcze ciepłych croissant’ów. Przecież tyle lat… lojalny… Bitch please!!!

Reklamacja odrzucona z powodu braku powodów do rozpatrzenia jej pozytywnie kurwa. Umowa jest umową i chuj ich obchodzi, że ich pracownik wychujał mnie we własnym domu. Wypowiedziałem złamasom 4 z 5 umów na różne usługi, a ci dzwonią do mnie po 3 dniach z nową kurwa ofertą na 12 zamiast 24 miesiące „bo jestem ich klientem od tylu lat!” No myślałem, że zajebie się o własne biurko, a telefonem przebiję się do pokoju obok. NETIA TY KURWO, UMIERAJ W PIEKLE!

DO RZECZNIKA PRASOWEGO NETIA S.A. -> Wiem, że to przeczytacie, bo monitorujecie sieć w poszukiwaniu takich zjebów jak ja. Kij wam w oko i tej złodziejskiej chujofirmie.

buziaczki,