Fotografia

Krótka historia o dzieciach, które byłyby piękne.


O czyje dzieci chodzi? Bynajmniej nie moje, a tej dwójki, której to krakowska sklepikarka z pl. Nowego wywróżyła genetycznie obdarzone pociechy gdy zbliżyli się razem do jej straganu. Że też mnie tak na ulicy nikt nie komplementuje? Czasem, co najwyżej usłyszę, że mi dobrze z oczu patrzy.


Aleksandra Zaborowska i Andrzej Szopa. O tych pięknisi chodzi. Spędziliśmy razem kilka godzin, 3 dni temu, kiedy to panna Ola odwiedziła Kraków. Muszę powiedzieć, że nieco inaczej ją sobie wyobrażałem, żyjąc w jakimś dziwnym przeświadzczeniu, że ma ze 180cm wzrostu. Magia internetu, magia fotografii i inne czary mary. Było sympatycznie, a że Andrzej od niedawna jest moim sąsiadem, zaciągnąłem ich do swojego Laboratorium Aseptycznego na krótki eksperyment na człowiekach pod ścianą. W sumie bardziej anatomiczno-pamiątkowy, niż artystyczny.

Na koniec stary dobry backstage, który Ola strzeliła ukradiem. Dobrze, że przyznała się dopiero będąc kilkaset kilometrów dalej, bo wystrzelałbym po tyłku. Andrzej na pewno też. Wspólnie byśmy za wynoszenie drogocennego know-how…


  • Twoje portrety są niesamowite, wyrażają duszę, emocje… to w czym człowiek tkwi…

  • Gosia sajur

    dwa razy mi sie wpisało
    Rzaba

  • Gosia sajur

    portret Andrzeja mnie zachwyca

  • kiewicz

    cud miód 

  • Ola

    to teraz się będę bała przyjechać do krk, cobyście mnie nie wystrzelali 😀

  • co z tym wystrzelaniem..? ,-)