Felieton

Akty? A co na to Twoja dziewczyna?!

Dziś tekst, który latał mi po głowie od zeszłych wakacji. Tekst o kwestii, z którą spotykam się od bardzo dawna. Kwestii, która dotyczy prawdopodobnie większości z Was – fotografów samców. Chodzi o sławetne:

„A co na to Twoja dziewczyna?”

Pisząc o większości pomijam oczywiście grono panów bez dziewczyn, panów z panami, oraz tych cichociemnych, którzy w rozmowie z dziewczyną ograniczają się do komend: spójrz tam, bioderko, teraz tam, wypnij, mocniej wypnij. Ich oraz panów od kwiatków, pszczółek i landszaftów ta sprawa nie dotyczy. Mnie dotyczy, was dotyczy. Jej dotyczy!

Wiele razy podczas zdjęć byłem pytany przez półnagie, pozujące mi dziewczyny co o tym fakcie myśli moja kobieta i z każdym następnym zastanawiałem się jaką funkcję pełni to zaklęcie? Bo musi jakąś pełnić, a pewnie nawet pełni ich kilka. Może to zwykła kobieca ciekawość i dociekliwość oraz konfrontacja tejże dociekliwości z własnymi obawami? No bo to goła baba, intymna sytuacja, pewnie wystarczy moment, chwila nieuwagi i już będziemy tarzać się po podłodze w miłosnych uniesieniach, a przecież również i mi Pan Wszechmogący może przynieść chłopca z aparatem, który potem będzie fotografował takie jak ja, gołe baby, a potem z nimi po tej podłodze. W uniesieniach. O nie! Jego dziewczyna na pewno nie śpi po nocach, a od czasu do czasu zapala się żywym ogniem zazdrości. Ja bym się zapaliła…

Jeśli chodzi o moje kilkuletnie doświadczenia, podatność naszych wybranek na walory naszych muz (przyp. red. Autor celowo użył hiperboli. Nie wszystkie panie, z którymi miał do fotoczynienia, były jego muzami, gdyż kiedyś nie potrafił muzy rozpoznać.) bywa skrajnie różna. Od najzazdrosznej zazdrości zatruwającej życie niczym uporczywa infekcja dróg moczowych, przez akceptację, po niemal niezręczną obojętność. Zdecydowanie wolę obojętność. Ona daje spokój ducha, swobodę. Niestety trudno o obojętność, bo nie leży ona w naszej naturze. W obliczu zazdrości zaś nie ma swobody, jest konfrontacja, trzeba wybrać jedną z dwóch dróg. Szczerego drania lub zakłamanego krętacza. Oczywiście jest też trzecia droga, rezygnacja z samych zdjęć, ale prędzej potanieją bilety krakowskiego MPK, niż rzucę aparat w kąt. Też nie rzucicie, dranie i krętacze.

  • Szczera prawda, nic dodać nic ująć.

  • Lu

    Dobry artykuł 🙂
    Wybieram ciężką drogę szczerego drania (czy tak do końca drania?;)Być może w swojej naiwności liczę na to że w następnym życiu zostanie mi to wynagrodzone.. 😉 albo w końcu gdy po raz milonsześcsetpiećdziesiątyczwarty będę tłumaczyć że chodzi o zdjęcia i nie ma w tym nic zdrożnego > wszystko co złe podpowiada jej wyobraźnia.. spotka się to ze zrozumieniem. Ciężko jest pracować gdy ma się świadomość że ktoś bliski ma ci to za złe.

    Prawda jest taka że kobiety o wiele większy mają zapas tolerancji do facetów którzy znikają na całą noc i wracają nad ranem upodleni na czworaka woniąc całą gamą różnych trunków oraz perfum z lokalów w których półnagie dziewczyny w najlepszych makijażach (w swoim mniemaniu 😉 i najbardziej wyzywających ciuchach idą z konkretnym zamiarem.. zabawy 🙂 tańca, alkoholizowania się.. Męska logika nie jest w stanie pokonać rozmytej logiki kobiety. Musi skapitulować. Dwie czy trzy godziny na sesji gdzie robi się zdjęcia i jedyne co ma się w głowie to kadry i światło są nieporównywalnie czymś gorszym w oczach kobiety w związku niż 6 czy 7 godzin spędzonych na % i innych rozpustach.. 😉

  • jest w tym prawda, jest….

  • Zazdrość rzecz naturalna, ale jeśli bierze górę nad całą resztą, to coś ewidentnie jest nie w porządku. Zaufanie > zazdrość.

  • Anonymous

    ja zabieram żonkę na zdjecia i po klopocie 🙂

  • Anonymous

    Heh…tu nie chodzi o brak zaufania, „chore” wizje przyszłości czy o prawdopodobieństwo zdrady fizycznej, bo jeśli znamy swojego partnera, kochamy go a on nas, to zaufanie jest i będzie mimo wszystko… Problemem za to jest ta cholerna zdrada psychiczna, kobieca próżność oraz mimo wszelkich męskich zapewnień, kobieca niepewność…..
    Bo to, że dany mężczyzna – fotograf aktów – kocha swoją dziewczynę, nie wyklucza, że inna mu się nie podoba..ba..że może podobać się bardziej niż ukochana, że „muza” może mieć to coś, przez co fotograf będzie śnić o niej a nie o swojej dziewczynie, że luba czuje się brzydsza od „muzy” i co najważniejsze, że „muza” na zdjęciach jest przedstawiona oczami fotografa, czyli zwykle najpiękniej jak się da a ukochana nie wie lub nie jest pewna jak wygląda w oczach „swojego fotografa”.
    Co do modelek – zwykła ciekawość i kokieteria ;).

    Pozdrawiam Judyta 🙂

    • Anonymous

      Dokładnie! Jako kobieta zgadzam się z Tobą i potwierdzam.

    • Nie ma czegoś takiego jak zdrada psychiczna. To, co kobiety nazywają zdradą psychiczną, dla mężczyzny jest… „ciekawością i kokieterią”. Czyli zaraz po oddychaniu oznaką, że on jeszcze żyje 🙂 Upuśćcie trochę tej smyczy, kobietki 😉

  • Anonymous

    Panowie a ja mam takie szczere pytanie – zero złośliwości, tylko czysta ciekawość a wprost zadać byłoby je trudno: czy tak samo obojętnie reagowalibyście gdyby Wasza kobieta fotografowała młodych przystojnych (nawet dużo bardziej od Was 😉 ) mężczyzn? to wg mnie taka sama sztuka, ale nie wyobrażam sobie, żeby mój partner to zaakceptował. Znacie takie przypadki? 🙂

  • Nie narzekaj 😛 kobieta w podobnej sytuacji – robiąca zdjęcia boskim, nagim, męskim ciałom, miała by znacznie gorzej. Kobiety są zdecydowanie bardziej tolerancyjne, nie wiedzieć czemu ;P.

    • Myślę, że boskie, nagie, męskie ciała nie działają na facetów tak jak boskie, nagie, kobiecie ciała na kobiety, a to dlatego, że jednak tzw „kult piękna” jest domeną kobiet. Facety wystarczy, że jest ładniejszy od diabła… : )

    • Anonymous

      ciekawa teoria 🙂 pewnie wymyśliła ją jakaś bardzo mądra kobieta, żeby uśpić czujność swojego mężczyzny.. kobiety uwielbiają boskie męskie ciała tak samo jak mężczyzni piękne kobiety. jeżeli któraś zaprzecza to kłamie 🙂

  • Anonymous

    Pytałam Panów 🙂

    • ;P

    • Anonymous

      pieknie glodni I zapatrzeni ,mi ludzie ciala do ciala,z myslami podobnie trzeba sie szanowac kochac I wierzyc w boga tkory nie lubi tak jak robimy a proszac ,syn umarl Jezu

      szynane3k z krakowa z prokomimia to madra glowa

  • bardziej tolerancyjne ? WOJNA !

  • Śnić o modelce??? Co za bzdura…
    Na tej samej zasadzie można kogoś spotkać w przebieralni galerii handlowej, na ulicy czy autobusie. Piorun trafi i już zakochani bez opamiętania, będą się pieprzyć jak norki, lepiej nie wychodzić z domu 🙂
    Nie wszystkim łatwo odróżnić pasję fotografowania, tworzenia, głód sztuki, swędzenie duszy (jak to Jarek H. pięknie określił) Dla jednych będzie to faktura, otulona światłocieniem, zaoblenia, linie, dla innych zawsze będzie to goła dupa, a co najgorsze „nie moja”. Pytanie czy nasz partner jest uzależniony od pierwszego czy lubi sobie pofocić dupy.
    Mam takie swoje ulubione od lat zdanie na ten temat: BZYKNĄĆ ŁATWO KAŻDEGO, ALE ZROBIĆ KOMUŚ DOBRY AKT LUB PORTRET to milion razy trudniejsze. Pytanie co nam zostanie z jednego, a co z drugiego? W pierwszym przypadku dodamy sobie jedną kreskę na kolbie, w drugim mamy obraz, do którego ktoś może wracać wieki całe. Już sobie wyobrażam tę dwudziestolatkę, która ogląda przeze mnie zrobione zdjęcie, a jej wnuki krzyczą: BABCIU, TO NAPRAWDĘ TY???

  • Nie rzucę, ale nie kręcę 😉

  • Witajcie.
    Jestem po obu stronach tej barykady. W życie dziewczyn wykładowcy i zawodowego fotografa wpisane jest ryzyko pod tytułem „piękne modelki, nagie modelki, modelki chcące flirtu lub romansu z fotografem” Wiążąc się z takim człowiekiem, należy się z tym faktem liczyć. Czy bywam zazdrosna? Oczywiście! Ale tak długo, jak długo jak moje potrzeby bezpieczeństwa emocjonalnego są w tym związku spełniane moje uczucia nie wychodzą poza kręcenie nosem. Oczywiście gdy w związku zaczyna dziać się gorzej, martwię się czy nie jest to winna jakiejś piękności z planu. Ale tak naprawdę mężczyzna może poznać inną kobietę wszędzie, w księgarni, kawiarni, nawet na wspólnym wyjedzie w góry.
    Myślę, że sukcesem do mojego raczej wewnętrznego spokoju jest moja własna świadomość. Nie jestem zjawiskową pięknością ale nie uważam się za osobę brzydką, staram się dbać o swoje ciało i głowę, studiuję nowy kierunek, jestem naście lat młodsza od ukochanego i też fotografuję… Pamiętam gdy do domu wróciłam z pierwszymi aktami. Model 20 lat młodszy od mojego ukochanego… Pamiętam gdy ukochany zaczął mi zaglądać w monitor. Z przekąsem zapytałam czy coś tam zgubił, odparł tylko, że tło złapało wilgoć 😉 Czy był zazdrosny? Myślę, że troszkę, ale ta nasza miłość doprawiona odrobiną wieczornej zazdrości o nagą modelkę lub nagiego modela dodaje pikanterii.
    Było to kilka zdań od świadomej siebie kobiety. Pamiętam czasy, gdy jako nastoletnia dziewczynka szalałam z zazdrości o byle co. Naszczacie podrosłam 🙂
    pozdrawiam 🙂

  • Freelancer piątkowy

    Życie nauczyło mnie, że szczery drań jest zdrowszym podejściem 🙂