Felieton, Video

Tworzysz video? Musisz obejrzeć Matrix Revisited!

Ostatnio buszowałem po filmwebie w poszukiwaniu różnych faktów z dziedziny filmu. Nie pamiętałem, w  którym roku na srebrny ekran trafił pierwszy Matrix (przy okazji znów dotarło do mnie jaki jestem stary) i przypadkiem natrafiłem na perełkę, o której istnieniu nie miałem do tej pory pojęcia. Perełkę sprzed 12 lat – Matrix Revisited. Dokument ukazujący kulisy powstawania pierwszej, przełomowej dla historii kina, części Matrix’a. Pewnie wielu z Was oglądało ją dawno temu i stwierdzi, że nie ma się już czym podniecać.

Otóż ja cieszę się jak dziecko, że nie oglądałem tego dawno temu, bo dawno temu nie robiłem ani zdjęć, ani tym bardziej nie interesowałem się sztuką szeroko pojętego filmowania. I oto nagle moim oczom ukazują się, jak na dłoni, kulisy filmu, na którym w kinie byłem chyba 5 razy. Nagle oglądam jak reżyserzy pokazują aktorom jak mają zagrać scenę, która wryła mi się w mózg 31 marca 1999 roku. Nagle okazuje się, że mimo zaawansowanej wówczas technologii i kilku skomplikowanych ujęć, film był prosty, skrupulatny, był genialny w swojej prostocie. A przede wszystkim był, od początku do końca, zaplanowany w każdym calu.

To niezwykłe kiedy ogląda się storyboard’y, które łudząco odwzorowują sceny, które pamiętamy z filmu. A raczej sceny znakomicie przedstawiające to, co wymyślili sobie bracia Wachowscy. Przy okazji dowiedziałem się, że Larry już nie jest Larrym, a Leną, o czym też oczywiście nie wiedziałem, jak na prawdziwego ignoranta przystało. Nawet zastanawiałem się co by było, gdyby któryś polski wielki reżyser zmienił płeć. Wyobrażacie sobie tę biało-czerwoną falę nienawiści, w której toną Aleksy Holland, Andżelika Wajda, czy Kasia Kieslowska..? 

Wracając do Matrix Revisited, to pozycja, którą obowiązkowo powinien obejrzeć każdy, kto już coś kręci, albo zamierza robić to w przyszłości. I nie mam tutaj na myśli stricte reżyserów, operatorów kamery, montażystów. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo mimo całej masy faktów i ciekawostek, twórcy nie wdali się niepotrzebne zbyt głęboko  w szczegóły (część z Was – onanistów – będzie zapewne lekko rozczarowana).
Film podzielony jest na szereg rozdziałów jak choćby kostiumy, czy scenografia. Szczegółowo opisana jest pamiętna scena walki w Dojo. Jest bardzo dużo o technice „bullettime”, który w 1999 wgniatał w fotel największych sceptyków. Matrix nie był co prawda pionierem spowolnionych i wirujących ujęć, ale zapoczątkował ich popularyzację.
Oprócz technikaliów, których aż tak dużo nie ma, jest bardzo dużo o samej ideii, o powstawaniu pomysłów, sporo przemyśleń kryjących się gdzieś za drugim i trzecim dnem, o których może nie mieliście pojęcia. Np za duże i źle leżące ciuchy, które Neo nosił śniąc w matni, czy „kwadratowa” konstrukcja mastrix’owej rzeczywistości. Jest również obszerny reportaż z kilkumiesięcznych przygotowań aktorów do walk w ręcz. Oczywiście pod okiem jakiegoś guru, kung-fu miszcza z Chin.
Kopara opada podczas oglądania wszystkich akrobacji Carrie-Anne Moss, które również są prawdziwe. Oczywiście Trinity lata na linkach, co nie zmienia faktu, że to co wymyślili dla niej Wachowscy i to jak Carrie zrealizowała ich wizje, jest po prostu niesamowite. Tak, ona faktycznie biegała po ścianach. Ćwiczyła to bardzo długo.
Bardzo dużo jest o wspomnianym wcześniej „bullet-time” i o jego pierwszych próbach, na których zamiast unikającego pocisku Neo, jest… wybuchająca beczka. Próby trwały długo, ale efekt końcowy kopał po dupsku! Podobnie było z pamiętną sceną walki Neo z agentem Smith’em na stacji metro. Aktorzy latali na linkach, wirowali w powietrzu. Aż się nie chce czasem wierzyć, że to było na prawdę.

 

Aktorzy i kaskaderzy bardzo dużo czasu spędzili w uprzężach, latając po niebie, po ścianach, między budynkami, z pistoletami, bez pistoletów. Nie obyło się bez kontuzji, a dla kaskadera przyjmującego ciosy Neo w scenie na stacji metra, skończyło się to dość dramatycznie.
Rozmach filmu był niesamowity, a jeszcze bardziej niesamowite było, że Wachowscy nigdy wcześniej czegoś podobnego nie zrobili. Ba, w zasadzie przed Matrix’em nie zrobili niczego, a żeby udowodnić decydentom z Warner Bros, że potrafią zrobić film, nagrali Bound. Dopiero po tym filmie dostali budżet na realizację Matrix’a. Cała historia, determinacja Wachowskich i całej załogi, kulisy powstania filmu, są po prostu niesamowite.

Na koniec najlepsze, czyli sam film, który wisi sobie jakby nigdy nic na youtube. Klikać i oglądać! A jeśli ktoś chce HD to kupić DVD.



PS. Skąd mam te gify? Sam je robiłem. Dziś. Chyba z 2h i to jest zdecydowanie najbardziej pracochłonny wpis w 5-letniej historii mojego bloga…


  • Anonymous

    W końcu znalazłem matrix revisited.

  • Anonymous

    Jak ktos chce HD to kupic DVD 🙂 DVD nie obsluguje HD nawet dla Matrixa.

  • Dziękuję Ci za ten wpis, „Matrix” to jeden z tych filmów, który zmienił mój pogląd na świat. Zapewne nie tylko mój. Nie znałam tej produkcji wcześniej, jest genialna!

    Pozdrawiam 🙂