Felieton, Poradnik

„Współpracka?!” jak (nie) pisać do fotografa

Dziś będzie o modelkach, a w zasadzie osobach aspirujących do zostania modelkami, oraz netykiecie i kulturze korespondencji, o której wiele z tych osób zapewne nigdy w życiu nie słyszało.

I nie mam tutaj na myśli dokładnie skodyfikowanego zestawu zachowań, których modelka winna w kontaktach z fotografem, przestrzegać. Chodzi raczej o podstawy, od braku których zwyczajnie ręce opadają.


Przypuszczam, iż wielu z Was – fotografów mających swoje profile, fanpejdże, oficjalne skrzynki mailowe – jest zalewana wiadomościami podobnego kalibru. Ja zalewany nie jestem, ale co jakiś czas trafia mi się perełka. Zastanawiam się wtedy co odpisać, co osoba po drugiej stronie myślała pisząc do mnie.


Przeczesałem trochę stare nowe dobre maxmodels i skleiłem kilka sympatycznych wiadomości, które dostałem od aspirujących modelek. Na podstawie tej sklejki można pokusić się o wypunktowanie grzechów głównych:

  • przywitanie/pożegnanie? to zbyt formalne, ja jestem mega luźna joł!
  • polskie litery? od wciskania ALT kciukiem łamie mi się tips
  • podmiot, orzeczenie? wtf?

„Ani dzień dobry, ani spierdalaj” – co tu dużo mówić, połowa wiadomości, które dostaję, nie zaczyna się od „Witaj”, „Dzień dobry”, ani nawet „Cześć”. Równie często kończą się kropką. Polskie znaki to w ogóle plaga i choć sam czasem je pomijam, robię to co najwyżej na czacie fejsa, nigdy w korespondencji, a już nie daj borze zapytaniu/ofercie. O budowie prostego zdania pytającego w języku polskim rozpisywać się nie będę, bo o tym jakie internet zrobił nam spustoszenie w części mózgu odpowiedzialnej za lingwistykę, wiemy chyba wszyscy.

Jeśli super interesująca dziewczyna, z którą wiem, że będą dobre zdjęcia, pisze do mnie zaczynając od „tfp??”, „ile sesja??” albo „współpracka??”, czar pryska, balon pęka, chuj w torcie.

 Czy ja prowadzę straganik z oscypkami..?