Felieton

Jessica „Braveheart” Mercedes broni honoru blogosfery

Wczoraj obejrzałem najnowszy odcinek Kuby Wojewódzkiego. Ten z Kubą Koseckim, oraz o wiele bardziej interesująca mnie Jessica Mercedes reprezentującą tzw. internety, a więc również i mnie. Zacznę od nurtującego mnie pytania – po kiego grzyba Kuba do co trzeciego odcinka zaprasza piłkarza? Nie, żebym nie lubił piłki, ale ile można słuchać dwudziestoparolatka, który zarabia jakieś miliony ełro, ma 3 samochody, 2 mieszkania, a wszystko to kopiąc skórzany balon. I nawet jeśli potrafi złożyć zdanie wielokrotnie złożone, widać, że nie przychodzi mu to łatwo. Mnie to nudzi, a Kuba Kosecki znudził mnie do bólu. Ale nie po to odpaliłem ten odcinek.

Po odcinku z Maffashion i dwudziestoma metrami Łukasza moje oczekiwania, niestety, nie były zbyt wygórowane, a rezerwa ocierała się wręcz o obojętność. Julia mogła wypaść dużo lepiej, trochę dała się dojechać. Czemu? Nie wiem, nie wnikam. Głęboki dekolt nie dodał jej pewności siebie. Nie wiem czemu go założyła. Łukasz za to nieprzekonująco nadskakiwał. Koniec końców nie dźwignęli wiekopomnego zadania spoczywającego na ich barkach – przedstawienia internetów w mediach tradycyjnych jako młodych, prężnych, wygadanych, przejmujących inicjatywę. Nie twierdzę, że nie są takimi osobami, ale wtedy nie byli.

I oto przychodzi do starego wyjadacza prawie dziecko, z wielkimi błyszczącymi oczyma. Przychodzi i gra mu na nosie. Nie dość, że nie daje się zagadać, ani dojechać to jeszcze punktuje. Zaczyna od zarzucenia Kubie nierzetelnego przygotowania, przez nadmierne generalizowanie, kończąc srogą ripostą na zarzut „kretynów ze świata mody”. No nie mogę wyjść z podziwu dla tej młodej osóbki, że ma w sobie tyle siły, ale i serdeczności. Że mimo całego hajpu wokół jej osoby, ma tak szczere, niewinne, a momentami wręcz naiwne spojrzenie. Że mimo podjazdów Kuby, nie dała się sprowokować, nawet kiedy przypieprzał jej tekstami o ojcu, co zresztą było strasznie słabe.

Nie zaliczam się do grona blogerów, którzy pojawiają się w jakichkolwiek raportach o mediach społecznościowych, ale jednak piszę od 5 lat i czuję się blogerem. I jestem zwyczajnie dumny z tej dziewczyny. Może na wyrost, nieważne. Ważne, że dała radę i pokazała, że blogerzy nie są z dupy urwani.PS. Gdyby ktoś miał wątpliwości, nie jestem i nie aspiruję do bycia szafiarkiem!


  • Ja również bylem zachwycony Jessicą. Kuba zazwyczaj ludzi związanych z moda wrzuca do jednego worka, pamietam jak głupio potraktował Horodyńską i Malonowską, podobnie było z Maff a to Własnie Jess wygrała!

  • Bladz… W NO nie mozna tego ogladnac

    • Dziwne, że nie można. Ładuj przez proxy 🙂

    • „kopiąc skórzany balon”. Trafiłem tutaj przypadkiem, ale śmiało stwierdzam, że ty w dzieciństwie nie kopałeś ów skórzanego balonu, byłeś męczony przez rówieśników, a jak już cie wybierali do gry to na tzw. „budę”. Na budę, czyli tam, gdzie stawiało się najsłabszych albo po prostu, tzw „cioty>. No cóż, nie inspirowałeś do wybitnego gracza piłki nożnej, widać co wyrosło. Chłopaczek, który posiada więcej cech żeńskich niż męskich, zajmuje się komentowaniem jakiś szafiarek. Spoko zajęcie, na pewno ciekawsze niż kopanie balona w najlepszych klubach i zgarnianie za to tyle szmalu ile tobie nie uda się zarobić przez całe życie na tym co robisz. Gdybyś miał odrobinę znajomości w tym temacie, to byś wiedział, że w piłce nie liczy się jedynie „kopanie” a przede wszystkim logiczne myślenie, przewidywanie sytuacji, a przede wszystkim przyjaźń na boisku. Ale ktoś kto w dzieciństwie był odstawiany na podwórku na bok nie może tego wiedzieć :))

    • Kolego Władku, tak bardzo się mylisz : ) Grałem w piłkę już w żakach, potem w trampkarzach, a potem w juniorach. Byłem obunożny dlatego zawsze grałem na lewej stronie. Najpierw w ataku, potem w pomocy. Byłem jednym z najszybszych zawodników w drużynie, jednym z rozgrywających.
      Gratuluje wyobraźni i intuicji 😉

    • Anonymous

      Cęch męskich jest pod dostatkiem, a kolega Włodek chyba dawno nie bzykał 😉
      Zdecydowanie nie ma nic bardziej ciotowatego niż anonimowe jechanie po kimś kogo nazywa się ciotą 🙂
      xoxo

  • JessicaLover

    Jess kocham Cię!