Felieton

Czy warto wrzucać na Digart, który jest martwy?

Prawie 2 tygodnie temu pojechałem z Olą do Poznania na jej spotkanie autorskie. Trochę w charakterze łysego goryla, trochę asystenta, a trochę turystycznie. W końcu nie co dzień, w tak dużym mieście, otwiera się nowiutki Dworzec Główny z nowiutką galerią handlową (zaiste fenomenalna elewacja).

Było miło i sympatycznie, ludzi cała masa, w tym znajome twarze. Napoje rozweselające umilające spotkanie. Świetna prezentacja, którą Olutka robiła do 5 nad ranem tego samego dnia (nawet nie musiałem pomagać), a w niej rozdział zatytułowany dumnie „Początki”, w czasie prezentowania których, publiczność zadała Oli inspirujące mnie do napisania tego tekstu pytanie:

„Czy warto swoje pierwsze zdjęcia wrzucać na Digart?”

Pierwsze, co mi wtedy przyszło do głowy, to cała masa romantycznych, podszytych dreszczykiem emocji, rumianych wspomnień związanych z tym miejscem, których zresztą Ola ma ode mnie jeszcze więcej. Pierwsze odkryte „arcydzieła”, pierwsze digarty, które notorycznie mi ukrywano, pierwsze komentarze, pierwsze znajomości, pierwsze wzory do naśladowania, pierwsze polecenia, pierwszy o-matko-boska-gniotowa DIGART DNIA!

Rozpłynąłem się w tym wspomnieniu jak kostka masła na rozochoconej patelni, tuż przed dodaniem bułki tartej. Rozpłynąłem się wspominając chociażby każdą jedną szarą twarz, których digart był niewątpliwym motorem napędowym. Rozpłynąłem wspominając znienawidzony limit jednego zdjęcia na dobę, czy też moją, jak mi się kiedyś wydawało, usłaną arcydziełami galerię. Niestety, ta chwila zapomnienia nie trwała długo, a odpowiedź spadła na mnie jak grom z jasnego nieba!


„Nie warto”





Digart dziś to garstka starych pierdzieli – jak ja – siedzących tam od lat, którzy jeśli jeszcze nie odeszli, to z przyzwyczajenia zaglądają, (albo i nie) już tylko w obserwowane. Pierdzielom towarzyszy nieśmiertelna grupka forumowych troli, nieliczne grono onanów oraz, o dziwo wciąż rosnąca grupa absolwentów Kradziejewa opanowujących do perfekcji fotocoping efemerycznych obrazów.


I jak w tym gronie ma się odnaleźć rekrut stawiający swe pierwsze gnioty w świecie fotografii? Od starych nie dowie się niczego, bo go nie zauważą, bo naturalnie nie ma go w folderze „obserwowane”. Od reszty nie dowie się niczego sensownego, poza oczywistym faktem, iż tworzy kupę i powinien razem z nią spłynąć kanałem gdzieś, gdzie nikt nie znajdzie jego nędznego, pozbawionego talentu bytu. Prawdopodobnie nikt mu nawet nie ukryje digartu, bo moderatorom nie będzie się chciało tego robić i wcale im się nie dziwię. No bo po co..? I tak nikt tego nie ogląda.

Pisząc te słowa otwieram digart dnia i widzę 591 odsłon, 3 ulubienia. Wczorajszy digart dnia 1401 odsłon, przedwczorajszy 1211 odsłon. Otwieram Plfoto, statystyki „Zdjęć dnia” są jeszcze słabsze. Niby to tylko statystyki, ale jakże są wymowne. Pierwszy lepszy fanpejdż ma większy zasięg pod jednym wpisem. Mój digart dnia z lutego 2010 ma w tym momencie 20912.  Pod koniec dnia, kiedy mi go przyznano, miał chyba kilkanaście tysięcy odsłon i to wcale nie był rekordowy przypadek.

Chciałbym napisać, że to tylko ja się zmieniłem, że wyrosłem z tego jak z biegania z patykiem po lesie w dziurawych majtkach. Że już mnie tak nie rusza jak kiedyś, ale to nie prawda. Nie tylko ja się zmieniłem. Zmieniło się wszystko. Wszystkie portale foto zdechły jak jeden kulawy pies. Uśmierciło je social media, tumblery, instagramy i fejsbuki. My je uśmierciliśmy ściągając cały ruch na własne fanpejdże i wcale nie jest mi żal.


  • Taka kolej rzeczy, każdy portal odejdzie kiedyś do lamusa i zostaną wspomnienia czerwonego paska opatrzonego znamiennym: „twój digart został ukryty przez modelatora” 🙂 Zastanawiam się tylko, gdzie podzieją się wszystkie artysty w chwili, gdy Facebook stanie się passe…

    • A no przejdą tam gdzie akurat będzie modnie 😉

    • Dobre pytanie. Fejs tak wgryzł się w szpik kostny fotografierów, że strach pomyśleć co by było, gdyby go zabrakło 🙂

    • Anonymous

      Zapewne zdechli by z głodu 🙂

  • Anonymous

    „oraz, o dziwo wciąż rosnąca grupa absolwentów Kradziejewa opanowujących do perfekcji fotocoping efemerycznych obrazów.” Mistrzostwo i podzielam opinię! 🙂

    ~Noisowski~

  • A co sądzisz o portalu fotograficznym fotoferia.pl i zagranicznych portalach takich jak 35photo.ru czy 500px.com?
    Jako młody adept fotograficznego rzemiosła własnie tam szukam wzorów do „naśladowania” i prac które mnie inspirują. Oczywiście nie pomijam wielkich dzieł uznanych mistrzów tej sztuki i młodych twórców którzy dopiero wdrapują się na „górną półkę” fotografii. Uważam jednak, że te portale które wymieniłem trzymają poziom i warto co jakiś czas do nich zaglądać 🙂

    • Hubert, to nie jest tekst o szukaniu źródeł, tylko o szukaniu sensownej krytyki swoich prac, o którą coraz ciężej. Ja aktualnie najczęściej przeglądam Behance.net, to zdecydowanie „najprofesjonalniejsze” miejsce w sieci skupiające m. in fotografię.

  • Anonymous

    no tak a teraz socjal media powoduje zabijanie dobrych i promocję chłamu

  • Ojejku, ile szczęścia i smutku dał mi kiedyś Digart.pl, ale tak jak i Ty, już prawie nie zaglądam, czasami tylko wchodzę, by zobaczyć bordowy pasek. Ale chyba tak jest z każdym miejscem w sieci. Ma swój czas, a gdy on minie, pojawia się inne miejsce. Niebawem instagramy i fejsbuki będą mieć innych, dorodnych następców. Oby w końcu skończyło się na spotykaniu tylko w prawdziwych galeriach.

  • chyba nieco winy w nas samych, że nie szukamy, nie komentujemy, nie podtrzymujemy przy życiu takich portali…
    Fakt że walka z trolostwem i zacietrzewionymi wielbicielami jedynego słusznego kadru jest mocno męcząca…

  • ” wyrosłem z tego jak z biegania z patykiem po lesie w dziurawych majtkach. ” – brzmisz jak stary pierdziel, a może nim już jesteś w 100%?!
    A mnie jest żal wszystkich fotoportali, dały mi wielu fajnych foto ludzi w mym żywocie, żadne social media nie byłyby w stanie tego uczynić, ale na ten temat to już chyba pierwsze prace doktoranckie cisną „jak social media” zmieniły świat 😀

  • Anonymous

    po przeczytaniu tego posta mam wrażenie, że skoro nie jesteś już moderatorem, to warto się wyżalić.
    Instagramy i fejsbuki to nędzna krytyka dla prac, moim zdaniem.

    • To prawda, że już nie jestem. Przestałem się udzielać dawno temu i taka była kolej rzeczy. Myśl przewodnia tej notki sięga czasów, kiedy jeszcze nawet moderatorem nie byłem. Digart nie umarł w zeszłym tygodniu, umarł dawno temu.

  • Anonymous

    Umarł w momencie zaistnienia fanpejdżów na fejsbuku. Dziwi mnie tylko jedno, skoro byłeś moderatorem to dlaczego nie starałeś się wskrzesić go, kiedy miałeś możliwość?

    • Po pierwsze nie byłem odpowiedzialny za moderowanie, a za polecanie digartów z działu foto. Po drugie, jak wyobrażasz sobie wskrzeszanie..? : )

    • Anonymous

      Tak, wiem, że byłeś odpowiedzialny tylko za polecanie digartów, niemniej jednak posiadanie takowej funkcji było równe z posiadaniem tytułu moderatora na digarcie, prawda?

      Jak wyobrażam sobie wskrzeszanie? Na pewno to zmiana musi być w środku portalu, czyli wśród osób prowadzących i pomagających go administrować. Ten temat Cię już nie dotyczy, wszak nie jesteś moderatorem.

      Digart właśnie umiera przez takich moderatorów jak Ty, zamiast choć spróbować (!) działać na rzecz portalu i podnosić jakość przedstawianych zdjęć (nie wykręcaj się, że nie miałeś tej opcji, mogłeś polecać świetne prace które by zachęciły ludzi, a też jest swego rodzaju kontrolą jakość zdjęć) nie zrobiłeś nic w tym temacie. A teraz: nie jesteś moderatorem i przede wszystkim plujesz na portal, gdzie swego czasu przesiadywałeś dnie i czekałeś na pierwsze zatwierdzone zdjęcie. Przykre jest to, że najgłośniej wyrażają zadowolenie Ci, którzy kiedyś tworzyli jeden zespół.

    • blabla, kijem rzeki nie zawrócisz, blablabla: ) bez odbioru.

  • Anonymous

    zabrakło argumentów. bez odbioru.

  • Anonymous

    jeśli nie warto wrzucać zdjec na digart to czemu sam je dodajesz?

    • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Niestety moim zdaniem face to ślepa uliczka dla Fotografii – cenzura, cenzura…
    Jeśli tak dalej pójdzie to niedługo jedyny nieomylny Fejsbóg będzie nam dyktował co możemy pokazywać ludziom, a co nie.

  • Anonymous

    Fejs jest ucielesnieniem najgorszych wad portali foto, ich ciemnej strony mocy. Na ciemna strone przechodzi sie latwiej…nie ma krytyki, tylko klakierzy, fani…na portalach nazywalo sie to TWA i walczono ze zjawiskiem na tyle ile sie dalo. Fejs nie jest pomyslany dla grafiki, to co robi ten algorytm ze zdjeciami doslownie mozna okreslic slowem „masakra” :)) Ale tak…kijem Wisly nie zawrocisz…robita co chceta, to mata…

  • Anonymous

    To czy nie lepiej chrzanić portale i zrobić sobie własną fajną galerię? Gotowców ci dostatek, nawet od biedy wordpress jak tu. Zadbać tylko o dobre SEO i gotowe. Ja wiem, że Digart, że więcej ludzi, ale tam dzieje się coraz gorzej.

  • Anonymous

    polacy (z małej bo nie ma się tu czym chwalić)… marudzić to my potrafimy, może by tak coś zrobić?

  • A wiecie może jak skontaktować sie z adminami digart.pl ? Bądź z kimkolwiek innym odpowiedzialnym za strone ?

  • A wiecie może jak skontaktować sie z adminami digart.pl ? Bądź z kimkolwiek innym odpowiedzialnym za strone ?

  • Piperyna

    mam konto na digu od 11 lat. Nawet dwa. I trzymam je z jednego powodu, Tam jest moja historia, taki sentyment d tego co robiłam, blogi gdzies pogubiłam, inne portale też. A tam mam tak ładnie poukladane 😉

  • Wojciech Domińczak

    Hej. Ja też należę do tych starych pierdzieli którzy wchodzą na digarta. A ponieważ ostatnio postanowiłem reaktywować swoje rysowanie więc pomyślałem że zacznę gdzieś swoje prace udostępniać. Prywatnie uczę rysunku ( http://www.domin.pl/ ) i byłoby to fajne forum pokazanie tego co robię moim uczniom. Tak więc w tym „roku szkolnym” wrzuciłem kilka najnowszych swoich prac. Przy okazji w stopce miałem link do swojej pracowni. Jakież było moje zdziwienie kiedy dostałem „bana” !!! I mimo że mogłem skierować tam wiele osób to po kilku latach nie wchodzenia na digart od razu mnie zniechęcili. Jak logował się mój znajomy to powiedział mi że admini usunęli moją stopkę. Ciekawe jest to że innym tego nie zrobili. No cóż żegnam się z digartem.