Felieton, Poradnik

10 anty-pomysłów na prezent dla fotografa

Mikołajki za nami, ale prezentowy gwóźdź programu dopiero wyłania się zza horyzontu. Twój chłopak, dziewczyna, mama, dziadek, kuzyn, kochanka jest fotografem, a Ty nie wiesz jaki prezent wybrać? Ja też nie wiem. Wiem za to czego nie wybierać, żeby nie zastać wielkiego rozczarowania na jego twarzy.

W sieci na całego szaleją artykuły i poradniki dotyczące świątecznych prezentów. Wiadomo, nic nowego. To okres kiedy niewidzialna ręka rynku swawolnie łechce wzgórek popytu. Co kupić geekowi komputerowemu, moherowemu beretowi, 13 latkowi, czy 34-letniej dziewicy? Odpowiedź znajdziecie bez trudu. Nie brakuje oczywiście tekstów poświęconych również fotografii. Wszak to ogromna branża, gadżetów co nie miara, a co jeden droższy. Postanowiłem, że napiszę poradnik antyprezentowy. Taki, w którym dowiesz się czego nie prezentować swojej drugiej połówce, znajomemu, czy kogo tam masz z aparatem. Oczywiście mam na myśli raczej fotografów, niż fotoziutków, którzy na niektóre gadżety z mojej listy ucieszą się jak na logo vogue w rogu foteczki. Zaczynamy!

10 fatalnych prezentów świątecznych dla fotografa

10. Kubek-obiektyw

Upominek wałkowany od kilku lat, przy każdej okazji prezentowej. Połowa moich znajomych ma po 2 takie kubki. Pili z nich kawę 3 razy w życiu. Pierwszy kiedy kubek dostali. Dwa kolejne tylko dlatego, że wszystkie inne były akurat brudne.

9. Ramka cyfrowa

Żaden z moich znajomych nie ma tego urządzenia. Komu potrzebny jest tablet, który wyświetla tylko zdjęcia i ewentualnie aktualny czas? Tyle potrafił mój kalkulator kiedy szedłem na studia w 2004. Totalne marnotrawstwo. Jedyne, z czym mi się kojarzy, to biurko jakiegoś podstarzałego fanboya. Jeśli chcę oglądać zdjęcia na biurku lub ścianie, chcę żeby były na ślicznym papierze.

8. Album fotograficzny z supermarketu

No więc pojechałeś po karpia i mandarynki, a tutaj atakuje Cię z kosza album fotograficzny. Jedyne 9.99zł! Pewnie jakieś zabytki polskie, landszafty, albo inne gwiazdy kina węgierskiego lat ’70. Daj sobie spokój. Taki album nie stanie na półce prawdziwego smakosza obrazu.

7. Tani filtr polaryzacyjny

Może jesteś jedną z tych osób, która kompletnie nie zna się na fotografii, ale chce kupić swojej miłości coś koniecznie z fotografią związanego. Pan w fotodżokerze polecił Ci przeceniony specjalnie na tę okazję filtr polaryzacyjny za jedyne 39,99! Co za okazja, prawda? Nie prawda. Za taką kasę nie kupisz sensownego filtra, ani polaryzacyjnego, ani żadnego innego. Kup lepiej DVD Emanuelle, sprawisz dużo więcej radości.

6. Pasek nadgarstkowy

Miałem to na ręce ze 3 razy. Nie wiem kto to nosi. Chyba jedynie pan Czesław z zakładu fotograficznego „u Czesława”, żeby wyglądać bardziej profesjonalnie. Pan Czesław zapewne używa również kolejnego gadżetu z listy.

5. Znicz na lampę

Kiedyś, bardzo dawno temu, fotografowałem wybory Miss Beskidów. Oprócz mnie był na nich chłopak z tym właśnie zniczem. Fachowo nazywa się to Lightsphere. Wyglądał z tym strasznie idiotycznie i zrobił straszne zdjęcia. Nie miał pojęcia na temat używania lampy aparatowej. Jeśli ktoś ma pojęcie, 30-centymetrowy znicz nie jest do niczego potrzebny.

4. Książka – wszystko na temat fotografii cyfrowej.

Generalnie odradzam wszelkie podręczniki, ponieważ wszystko to jest w sieci. Często podane dużo przyjemniej i po prostu lepiej. Podręcznik od wszystkiego jest wiadomo od czego. Jeśli już naprawdę musisz kupić podręcznik, kup taki bardzo specjalistyczny i aktualny!


3. Gorillapod

Kupiłem to cholerstwo ze 3 lata temu. Nie wiem co mnie podkusiło, pewnie ładna dziewczyna w reklamie. Aparat przewrócił się ze 3 razy. Od tamtej pory gadżet leży w kartonie i czeka aż zapomnę o nim przy kolejnej przeprowadzce.

 

2. Osłona na LCD

To jak z folijkami na telefonach albo pilotem tv, który moja babcia całe życie trzymała w woreczku „żeby się nie zniszczył”. Fotografów można podzielić na 2 grupy. Tych z osłonami na aparatach i tych bez osłon. Ci pierwsi swoje piloty też najchętniej trzymaliby w woreczku, podczas gdy ci drudzy maja na to wyjebane. Jeśli Twoja miłość należy do pierwszej grupy, już dawno kupiła sobie osłonkę. Jeśli do drugiej, Twoją wyrzuci do kosza.


1. Kamizelka Rambo!

Absolutny number one! Kamizelka, w której Twój ukochany zmieści wszystkie 7 obiektywów, 2 lampy, znicz i nawet ramkę cyfrową ze zdjęciami z waszego ślubu. Niech zakłada dumnie, niech idzie fotografować pejzaże, śluby, komunie, eventy, wnętrza, modę, dzieci, portret, makro i co tylko. Nie wyobrażam sobie fotografa innego niż wojenny, noszącego taką kamizelkę. No, chyba, że Twój ukochany fotografuje wojny, to pardon!

Na zakończenie mojej listy podam wam jeden pewnik, na który ucieszy się zawsze i wszędzie każdy fotograf – materiały światłoczułe. Filmy, wkłady, polaroidy, negatywy. A jeśli Twój obdarowanek tychże nie używa , to dupa z niego, nie fotograf. Kup mu skarpetki.

Udanych zakupów!

  • klaskam
    klaszcze

  • Ja się generalnie zgodzę poza tym paskiem nadgarstkowym. Muszę sobie taki nabyć, często zdarza mi się zawijać pasek na ręce i za każdym razem gdy to robię zastanawiam się, czemu jeszcze tego nie kupiłem 🙂

    • Dokladnie. Nie wyobrazam sobie trzymania jedynki z lampa i ciezszym obiektywem bez tego ustrojstwa.

    • Anonymous

      każdy punkt , jak najbardziej 100% popieraam, ale paski nadgarstkowe zakupiłem kilka dni po zakupach aparatów odrzucając do szuflady systemowe z logiem i modelem , jeśli ktoś uważa że to zbytek dla ziutków , to są dwie możliwości , albo robi zdjęcia swoim „alcaltelem”, lub iPhonem , albo właśnie jest ziutkiem ze statywem z promocji z poprzedniego mikołaja

    • Anonymous

      Tak właśnie, podejrzewam że autor nie nosił nic cięższego niż 450d i nie dłużej niż pół godziny, po 10 godzinach focenia na evencie pobiegłby do pierwszego sklepu foto po pasek

  • ja jeszcze nie dostałem kubka 🙂

    • Trzeba będzie sobie chyba samemu kupić ten kubek, bo jeszcze żadnego nie dostałem w prezencie 😛

  • ja też .. ani jednego kubka kurcze

  • „Znicz” ponoć przydaje się do fotografii makro jesli trzeba zrobić zdjęcie z lampą bez cienia który rzuca obiektyw

  • Anonymous

    Znicz mówisz do niczego się nie przyda? Całkiem poważnie pytam, dlaczego tak uważasz?
    Wiem co nieco na temat wykorzystania lampy błyskowej i niejednokrotnie uratował mi tyłek podczas reportażu. Nie jestem jego zwolennikiem, ale napewno jest lepszy niż podstawowy stofen.

  • Lubię czytać Twoje wpisy.

  • Lightsphere jest fajne jak nie ma od czego odbić światła np. tu:
    szklany sufit, z lewej goła lampa, z prawej lightsphere
    http://piotrknap.com/lightsphere.jpg
    albo tu:
    normalnie w takim wypadku postawiłbym lampę z parasolką na statywie ale tym razem nie miałem na to czasu
    http://piotrknap.com/kamila&nicola/content/images/large/K_N-92.jpg

    ale reszta się zgadza 🙂

  • Lightsphere, podobnie jak jego mniejszy brat stofen, wysyła światło we wszystkie strony świata. Prawie nie zmienia rozmiaru źródła światła (jak stofen), a więc i jego kształtu, czyli miękkości, do której wszystko to się sprowadza. Jeśli można odbić, to wprawny bounce’r odbije „goły” błysk, bo ma nad nim zwyczajnie dużo większą kontrolę. Nad zniczem świecącym we wszystkie strony specjalnej kontroli nie ma. Podobnie jak nad parasolką w pomieszczeniu. A że ludziom się wydaje, że oto cudownie żnicz zmiękczył światło na ich zdjęciach, wynika głównie z braku wiedzy. Simple as that : )

    • Ale on jest głównie właśnie do odbijania jak nie ma od czego odbić 🙂

    • Jak nie ma od czego odbić to równie dobrze możesz pudełko po papierosach założyć na lampę. Efekt będzie tylko odrobinę gorszy, za to stylówa o niebo lepsza 😉

    • Tekst bardzo sympatyczny i w dużej mierze pokrywa się z moimi doświadczeniami. Co do tej nakładki na lampę… Ona po prostu zabiera światło i kontrolę nad nim (światłem). Generalnie, jak ktoś potrafi się posługiwać lampą błyskową (co wcale nie jest takie częste) w zestawieniu z aparatem, to wyrzuci takie coś po 3 próbach. A jak ktoś nie potrafi – no cóż wtedy kupno takiego zmiękczacza może i ma sens. Ale to jest krok w tył – ponieważ posługiwania się lampą nie nauczy, a zdjęcia będą zaledwie mieściły się w dolnej granicy przyzwoitości.

  • Ja tylko w kwestii paska. Jest to doskonałe akcesorium do najmniejszych lustrzanek – np. EOS 400D i podobne. Ich korpus jest za krótki by pewnie złapać go całą dłonią. Miałem taki pasek i bardzo go sobie chwaliłem używając właśnie EOSa 400D. W momencie jak przesiadłem się na EOS-a 40D – okazał się kompletnie niepotrzebny. I tyle.

  • Fajna to zdjęcie grupowe ze „zniczem” p. Knapa. Chyba sobie taki kupię.

  • kurczę! zgadzam w 100%. Kubki obiektywy mam aż 2. A że dostałam je od osób, do których czuję wielką sympatię i które były bardzo zadowolone z tego co kupiły to i moja mina była odpowiednia – coś między zachwytem a łzami szczęcia…;) Problem nietrafionych preznetów rozwiązałam w ten sposób, że przed każdą prezentową okazją przygotowuję listę potencjalnych preznetów dystrybuowaną wśród potencjalnych wręczaczy. Może nie mam niespodzianki ale i nie jestem rozczarowana 😉 A że za 6 dni będziemy odpakowywać prezenty, Szanownemu Autorowi i wszystkim fotografom życzę TYLKO TRAFIONYCH PREZENTÓW 😉

  • Brawo 😀

  • Anonymous

    Wychodzi na to że jestem taka sobie Olką z zakładu „u Olki” ponieważ od 4 lat uzywam paska i nie wyobrażam sobie go zdjąć, zamienić np na jeden z tych ozdobnych pięknych paseczków na szyję które obecnie nosi każda Pani Fotograf. NIe boli mnie kark, aparat nie dynda mi niebezpiecznie, nie wyglądam jak japoński turysta, nie męczę ręki, minimalizuję ryzyko iż ktoś mi aparat z ręki wytrąci.

  • Śmiechłem bo przechodziłem chyba wszystkie fazy fascynacji tymi gadżetami i wszystkie wylądowały albo w szafie albo u znajomych fotoamatorów. Nie mogę jedynie zgodzić się z ostatnim akapitem. Wśród znajomych mam niesamowitych fotografów ktorzy nie bawią się w analoga i ich to nie kręci. Mam im teraz przekazać ze dupy z nich a nie fotografowie? Analogicznie mam i takich którzy bawią się w ciemnie ale lepiej zeby już przestali, bo to śmierdzi hipszczyzną.

    • Anonymous

      W pełni popieram Radka.
      Jeszcze kilka (10) lat temu umiałem zrozumieć filozoficzne dywagacje moich kolegów – fanów analoga, że to nigdy fotografia cyfrowa nie dogoni, a co dopiero nie wyprze analogowej…
      Dzisiaj to już wstyd tak myśleć, a mówić to dopiero, że o pisaniu nie wspomnę 😉

    • Oczywiście, że nigdy nie dogoni : ) Kiedyś to zrozumiesz.

    • Albo o nie zrozumie:)

  • świetnie, już wysyłam link rodzinie. Bo jeszcze raz ktoś mi kupi ten kubek to go nim walnę

  • wezme te kubki, ja je lubie, nie jestem fotografem, ale zauwazylam ze sie roznia parametrami obiektywow, chce cala kolekcje.

    • Jak kiedyś zrobimy razem zdjęcia to Ci kupię w prezencie 😉

  • D.

    cudowny tekst i trafia w sedno! <3

  • miód na serce 😀 Zdrowych !

  • z gorillapodem się nie zgodzę. Uzywam z pinholkiem i nie tylko (z kompaktem). Podczas jeżdżenia rowerem trudno byłoby zabrać porządny statyw. A tak, to przytwierdzamy gorillapod do ramy roweru i porządny statyw gotowy 😉

  • cudne 😉 ja bym dała buziaka za zgrzewkę velvii 😉 albo delty… (wzdycha żałośnie)

  • „Kamizelka rambo” przydaje się nie tylko na wojnie. Protesty, zamieszki, długie wyprawy, czasem wygodniej jest niż z torbą. Wszystko zależy od fotografa, operatora.
    Chyba, że wojną nazywasz zamieszki, to pardon.

    Reszta jak najbardziej trafna!

  • Anonymous

    Świetne!

  • O ciup, chce Ci się to w ogóle pisać?

  • wolontariusz

    śliczna!

  • Kubek-obiektyw… dosłałem, jakieś pół roku temu, jeszcze z niego nie piłem kawy i pewnie długo tego nie zrobię… teraz zajmuje miejsce w kuchni… 😉
    Adrian, jednym słowem fajny poradnik i fajnie napisany. Pozdrawiam

  • Anonymous

    ale ludzie potrafią mieć okropny gust. Coś przerażającego!

  • Moja żona rozwiązała problem zakupu świątecznych prezentów bardzo prosto: „Kup sobie co chcesz (w granicach zdrowego rozsądku), a ja ci część dofinansuję (lub całość)”.

  • de gustibus non est disputandum …
    a naśmiewanie się z innych nie za dobrze świadczy o autorze …

  • Coś o tym wiem. Kiedyś w prezencie dostałam dwa żakiety damskie. nie byłoby w tym nic dziewnego, gdyby nie to, że nie noszę żakietów.

  • Bez przesady z tym że jak nie foci na filmach to dupa nie fotograf, no jak nie czuje klimatu to nie czuje, mnie to mocno kręci akurat ale rozumiem że nie wszystkich musi, taki Michał Buddabar i jego rusek, nooo, to jest gość.

  • haha! fajne, podzielam zdanie 🙂
    nie wiem czy nie zamieniłbym f. polaryzacyjnego na UV!

  • love! <3

  • Kubka jeszcze nie dostałem, a pasek nadgarstkowy to najlepsza rzecz na świecie, kiedy trzeba trzymać jedną ręką aparat przez kilka godzin, a drugą np drabiny… Co do reszty to ok 🙂

  • Freelancer piątkowy

    Chciałbym dostać kamizelkę! 😀

  • Haha, świetne! 😀 Sama mam już dwa kubki obiektywy (w sumie jeden jest termosem, ale nigdy w życiu z niego nie korzystałam, bo ma okropnie nieporęczny uchwyt, a kubek termiczny od razu przeciekał…). No i książki o fotografii! Bo to przecież takie ciekawe… 😀