Felieton, Poradnik

Dlaczego wszyscy znają Polaroid SX-70, a nikt SLR 680?

Ponieważ Polaroid SX-70 to aparat kultowy. To właśnie ten model wystąpił w tak dobrze znanej reklamie telewizyjnej, to z nim w ręku fotografował się Edwin Land. W końcu to właśnie SX’a używał sam Ansel Adams czy Andy Warhol. Ale czy w obecnych czasach kultowy SX-70 to najlepsza opcja dla sentymentalnego fotografa z fetyszem natychmiastowego efektu? Zdecydowanie nie! Oto dlaczego.

polaroid-slr680

 

Wbudowana lampa

Chcesz być jak Terry Richardson? Proszę bardzo. Nie chcesz być jak Terry Richardson? Bardzo proszę! SLR680 posiada wbudowaną lampę, którą można wyłączyć. Jeśli ekspozycja fotografowanej sceny jest, powiedzmy sobie – takase – aparat użyje lampy jako fill light, czyli wypełnienia. Jeśli masz fantazję fotografowania kogoś w kompletnych ciemnościach, aparat użyje lampy jako głównego światła. W tym miejscu warto dodać, że nawet po ciemku bez problemu ustawimy ostrość. Dlaczego?

Autofocus

W odróżnieniu od ślicznego SX-70, model SLR 680 posiada autofocus Sonar, przez który aparat jest łatwiejszy w obsłudze ale i wyraźnie dłuższy, bardziej toporny. AF jest bardzo szybki, dość celny i szczerze mówiąc, po zrobieniu ponad 150 polaroidów, ciężko mi sobie wyobrazić pracę bez niego, nawet pomimo jednej wady. Sonar, tak jak radar, działa w oparciu o fale dźwiękowe, które odbija każdy obiekt. Wciskasz guzik do połowy, aparat wysyła przed siebie fale dźwiękową, która odbija się od czoła Twojego chłopaka, żeby po określonej długości czasu wrócić z powrotem do aparatu. Jeśli fala wróciła szybko, chłopak stoi blisko. Jeśli leciała długo, chłopak stoi daleko. Jeśli w ogóle nie wróciła, chłopak jest łysy, a fala odbiła się krzywo i poleciała w kosmos. Potwierdzone info.

adam-boguta-slr680

Jak niektórzy z was, obdarzeni odrobiną wyobraźni przestrzennej, szybko wydedukują, ten rodzaj ostrzenia niesie ze sobą pewne ograniczenia. I tak, nie da się zrobić selfie w lustrze. Nie da się zrobić zdjęcia przez szybę, przez płot, firankę czy dziurę w murze. Jeśli komponujesz kilka planów, aparat najprawdopodobniej wyostrzy na ten najbliższy. W takich sytuacjach pozostaje ostrzenie ręczne.

Uprzedzając dociekliwe pytania – nie – nie ma punktu ostrzenia. Nie da się wyostrzyć i przekadrować. To aparat z 1972 roku. Tego samego, w którym we Włoszech z taśmy zjechał pierwszy w historii Maluch. Tak bardzo zaawansowany technologicznie był uwczesny świat.

Owszem, istnieją modele SX-70 Sonar ale ani nie są popularne, ani tak śliczne jak oryginał i szkoda sobie nimi głowę zawracać. Zwłaszcza z najważniejszego powodu.

Film 600

To najistotniejsza różnica pomiędzy modelem SX-70, a SLR 680. Różnica, która ostatecznie zdecydowała o sprzedaży SX’a i kupnie tego drugiego. Kiedy śliczny pierworodny SX-70 wciąga filmy SX-70, jego młodszy o dekadę brat działa na filmy typu 600. Znów, niektórzy z was szybko rozwikłają szaloną zagadkę kryjącą się za tymi liczbami. Jeśli nie, nie będę się śmiał. Uwierzcie, że do tej pory znajomi fotografowie, niekiedy mający swoje Polaroidy od lat, unoszą brwi ze zdumienia kiedy im o tym mówię, dlatego złapcie się mocno fotela i słuchajcie, bo nie będę powtarzał…

Filmy SX-70 mają czułość ISO125.

Filmy typu 600 mają czułość ISO680.

img_5775

Jak wasze analityczne umysły szybko wyliczą, między tymi czułościami jest 2.5 działki ekspozycji różnicy! Czy to dużo? To jak przymknięcie przysłony z f2.8 do prawie f8. To bardzo dużo! Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie rozkładane polaroidy dysponują obiektywem ze światłem właśnie f8, szybko zorientujecie się, że w nawet nieźle oświetlonym pomieszczeniu, mając do dyspozycji tylko ISO 125, w zasadzie nie da się z ręki zrobić nieporuszonego zdjęcia. Z filmem typu 600 jest to możliwe!

 

Który jest lepszy?

Ten drugi. Bez dwóch zdań. Z punktu widzenia użyteczności, przewidywalności, bardziej precyzyjnego pomiaru, czy pewności i powtarzalności wyników. Z SX’a, od czasu do czasu zdjęcia zwyczajnie nie wychodzą. Z SLR 680 zawsze. Nawet dostępnych filmów typu 600 jest w tym momencie więcej. Ramki białe, czarne, kolorowe, okrągłe, czarno-biały, żółty, duotone. Do wyboru, do koloru!

Natomiast odpowiedź na pytanie „Który jest fajniejszy?” nie jest już tak jednoznaczna. Jest co najmniej kilka powodów, dla których SX-70 może okazać się fajniejszym aparatem i bynajmniej nie dlatego, że używali go Ansel czy Andy.

Za każdym razem, kiedy z brązowego, skórzanego etui wyciągałem połyskujące, srebrne pudełko obite brązową skórką, modelki piały z zachwytu jakbym trzymał w rękach małego, rudego kotka. Kiedy wyciągam czarnego, topornego SLR 680, uśmiechają się tylko nieśmiało pytając czy to w ogóle działa..?

Jak to w życiu, wygoda kontra estetyka. Jeszcze kilka lat temu oczy błyszczały mi na widok ślicznego SX’a, dziś bardziej doceniam wygodnego SLR 680. Czyżbym się starzał?

polaroid-frames-impossibleproject

Podobało? Daj lajka!